Świąteczne poppings
Po napompowaniu ich prawie do granic możliwości i zabawianiu się nimi dla własnej przyjemności w końcu nadszedł czas, żeby pożegnać ten zestaw ładnych baloników. Szybko zabieram się do roboty i zaczynam podskakiwać na balonach, które zaraz pękną, aż w końcu niektóre z nich pękają. Ponieważ są tak śliskie i uparte (niektóre nawet uciekają mi w trakcie!), szybko zdaję sobie sprawę, że czasem może mi nie wystarczyć samo moje dupsko, więc zaczynam od czasu do czasu używać ostrych paznokci, żeby pomóc w tych wielkich PĘKNIĘCIACH. Mimo to prawie każdy z nich mnie zaskakuje i wywołuje nerwowy chichot. Na koniec moja śliczna dupcia jest zarumieniona i ma ślady po lateksie, który trzasnął ją po skórze, a wszędzie wala się poszarpany lateks. Misja baloniki imprezowe udała się znakomicie, jeśli mnie spytacie!